
Na początek będzie szczerze, od seraca: pomysł prowadzenia bloga zrodził się właściwie już dawno, niemniej nigdy nie wygospodarowałam na taką działalność czasu. Żyje w ciągłym jego deficycie i szczerze bardzo lubię ten stan, lubię jak się dużo dzieje, lubię być zajęta – niemal tak samo, jak cenię sobie uczciwy odpoczynek.
Mamy październik 2012 roku, rozpoczynam czwarty rok studiów inżynierskich z architektury krajobrazu na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu i pierwszy rok ochrony środowiska na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
W 2029 roku przeprowadziłam się na wieś niedaleko Poznania i zamieszkałam w dzikiej i uroczej Dolinie Samicy Kierskiej. Zbudowałam tu wraz z mężem dom, aranżuję ogród – ten ogród to moje poletko doświadczalne i najlepszy nauczyciel pokory jakiego do tej pory miałam.
W pierwotnym założeniu miałam tutaj pisać o tym, co jest mi bliskie, miałam dzielić się poradami, swoją wiedzą i doświadczeniem.
Miałam pisać o ogrodzie tworzonym od zera.
O warzywnych grządkach, które wydarłam z zaniedbanego trawnika i przerobiłam na warzywne „rogi obfitości”, planach odnośnie ogrodu i jego otoczenia, mojej miłości do Doliny Samicy Kierskiej, do jej magii, swoistej świętości, błogiego spokoju, przyrodzie naszej rodzimej, ekologii, krajobrazie, zielonych podróżach, małych i dużych, które mam dopiero w planach.
I o kreatywnej twórczości, która jest częścią mojego życia prywatnego i zawodowego.
Ale chcę także poruszać tematy trudne, które są fundamentem mojego zawodu. O architekturze krajobrazu powiedziano już wiele, napisano jeszcze więcej. nadal jednak w świadomości architekt krajobrazu funkcjonuje jako „projektant ogrodów”, a to błędne myślenie, błędna i bardzo szkodliwa droga. Nie tylko dla samych architektów krajobrazu, ale także dla urzędników, urbanistów, architektów i projektantów przestrzeni publicznej, którym na sercu leży nie tylko „szybko i tanio”, ale także „dobrze i zgodnie ze sztuką”.
Dziękuję Wam za odzew. Otwieram się na wirtualny świat i mam nadzieję dyskutować tutaj w komentarzach nie tylko o ogrodach.







Będę podczytywać 🙂
Będę gościć Cię z radością:)
Bardzo fajnie, że zdecydowałaś się pisać blog 🙂 To jest decyzja do której trzeba dojrzeć. Bo to przecież dzielenie się swoim życiem z obcymi ludźmi. Tak się wydaje na początku 🙂 A potem… okazuje się, że to wcale nie są obcy ludzie 🙂 Że są mniej obcy niż niektórzy "realni" znajomi 🙂
Blogi mają wiele fajnych cech 🙂
I ja się cieszę, bo sprawia mi to ogromna frajdę. Poza tym mobilizuje do działania – w końcu obiecuję coś publicznie:) i pomagam, choćby rzucając pomysłami. Co do ludzi to masz rację, od dawna "bywam" w cudzych domach, podglądam, zachwycam się nieustannie, jak można TAK żyć.
Gdyby ktoś zapytał mnie, jakie jest największe osiągnięcie Ludzkości, to nie powiedziałabym, że żarówka, lot na Księżyc czy wynalezienie szczepionki – dla mnie to INTERNET – okno na świat, skarbnica wiedzy i światowa biblioteka…cud po prostu, wszystko na wyciągnięcie ręki. Nie korzystanie z dobrodziejstw Internetu, to już w kategorii grzechu powinno się rozpatrywać:)
Pozdrawiam Cię Mery i czekam na dalsze historyjki i rysunki.