O śliwkowaniu pisać mogłabym tomiska, bo śliwki są jednymi z moich ulubionych owoców:) Uwielbiam na surowo, tak prosto z drzewa:), w powidłach węgierkowych, suszone w schabie lub w sosie po prostu, a najlepsze są chyba w placku i drożdżówkach! Takich małych, dobrze wypieczonych, a na środku – soczysta śliwka, przekrojona na pół, posypana kruszonką i polana lukrem….. Do tego kawusia ze śmietanką, pled na kolanach (fajny zwyczaj w ogródkach restauracyjnych zapanował, można się kocykiem otulić i już tak po plecach nie ciągnie:)), lektura w dłoń, pięty do kominka:) i mamy jesienny CZAS dla siebie:)
U mnie śliwki pyrkocą na powidła, sporo śliwek z wymiany z sąsiadką (śliwki za jabłka) czeka jeszcze na wydrylowanie…
nalewka naciąga:) mam dwa przepisy na procentowe śliwki – śliwowicy nie robię, u nas nie pije się mocnych trunków, tylko takie lekko zawiewające:) Przepis wzięłam z książki „Polskie nalewki i wódki” wydawnictwa Dragon Sp. z o.o., która zakupiłam kiedyś na wielkim straganie z książkami na Dworcu Głównym jako lekturę na drogę do Stolicy:) – oto księga i przepisy:
A na weekend zapraszam na
Targi
SMAKI REGIONÓW
które odbędą się w dniach 21-24.09.2013 na terenie MTP w Poznaniu.
Będę miała nie lada problem jak fotorelację zrobić, bo komórka przy sztucznym świetle robi fatalne zdjęcia….no ale postaram się nadrobić relacją pisemną:) TUTAJ znajdziecie szczegóły: będzie jedzenie smaczne, zdrowe, dobre i zapewne jak najbardziej naturalne:) Ja pojadę choćby po czosnek,bo nie mogę nigdzie dostać polskiego:) Zdobyczne warkocze zawisną w kuchni i będzie do pieczonych szynek, sosów, zup i innych jesiennych przysmaków:) Dla milusińskich utworzona zostanie Strefa Dziecka, więc nie ma wymówek, że „dzieci w domu płaczą i nie mogę iść” – kaloszki:), ciepłe sweterki, dobry humor i jazda:)
Do miłego!












ale ślinka mi pociekła…a śliwowicy nigdy nie robiłam…
Tak jak pisałam Aszce – wino czy destylat to wyższa szkoła jazdy…Moje śliwkowa ma już piękny kolor, mam wielką ochotę popróbować:) ale trzeba jeszcze czekać…Ech, niecierpliwa dusza!
Śliwowicę robił syn i niestety nie wyszła.Ja wole jednak powidła.Też kolejny dzień się pyrkoczą
Pozdrawiam
Robić wódkę czy wino to nie taka prosta sprawa jak nalewka. Ale podobno najlepiej uczyc się na błędach – może następnym razem wyjdzie?:)
Hana, a ten żywopłot świeżo posadzony, czy już zadomowiony? Jeśli zadomowiony, to nie tnij teraz: nowe przyrosty (które będą, jeżeli dopisze nam ciepła jesień) nie zdążą zdrewnieć i przemarzną. Takie cięcia najlepiej wykonać w sierpniu, lub pod koniec zimy, co jest według mnie jeszcze lepsze, bo roślina jest bez liści i dokładnie widać które pędy są chore, martwe itp. Przycięcie pod koniec zimy pobudzi rośliny do wytworzenie młodziutkich przyrostów na wiosnę. Śliwkuj, śliwkuj:)
Dziękuję za radę, żywopłot zadomowiony i piękny. Instynktownie zdawało mi się, że teraz nie pora na cięcie. Ale są różne szkoły, a Tobie ufam!
Śliwki wyszły mi pyszne, bardziej konfitura, niż powidła. Powidła jeszcze szarpnę w tym sezonie.
Ondraszo Miła, mam do Ciebie fachowe pytanie. Albo raczej niefachowe (z mojej perspektywy): Czy można teraz ciąć wiązowy żywopłot? Jeśli nie, to najlepiej kiedy?
U mnie też śliwki, śliwki, śliwki…
Hehe, od czytania głowa nie boli:) jedynie apetyt się wzmaga!!! Pozdrawiam!
Jak Ty dojechałaś po TAKIEJ lekturze? Mam identyczny gąsiorek i taki sam bukiet, jak u Ciebie na pierwszym zdjęciu, tylko śliwki mi nie pyrkoczą.
Przepisik kuszący:)Też uwielbiam śliwki w każdym wydaniu:) Pozdrawiam
To tylko robić – śliwki w tym roku obrodziły:)
Ale apetycznie wygląda ta drożdżówka i kawka…mmmm… Wiesz co dobre:)))
🙂 No to zapraszam, cukiernia pewnie "za rogiem":)